To był długi dzień...pobudka przed 6 żeby zdążyć na autobus z centrum/zlota na lotnisko Modlin. Na autobus Transluda który wychodzi prawie 4 razy taniej niż inne środki transportu czekałyśmy 20min, ale się doczekałyśmy. Wiadomo- zima, a wiec miasto częściowo sparaliżowane. Jedziemy jedziemy, a końca nie widać z,a to minuty uciekają. Ponadto czeka nasz przecież jeszcze przesiadka ze stacji Modlin Twierdza, na busik podjeżdżający pod sam terminal. Operatywny pan kierowca autobusu nawet pokwapił sie zatelefonować do kierowcy busa, aby sie pospieszył i po nas przyjechał:D
Na Lotnisko dotarłyśmy na 20 min przed zamknięciem bramek po czym okazało sie, ze nas samolot nie wylądował w Modlinie a na Okęciu hehe skończyło sie 1,5godzinym oczekiwaniem na podstawiony autobus, który zawiózł zniecierpliwionych turystów na Okecie. Tutaj wymiana biletu lotniczego, ponowna odprawa bagażowa i osobista i kolejna kolejka. O godz 15 w końcu mogłyśmy wylecieć czyli z ponad 5 godzinnym opóźnieniem! Nie bede narzekać gdyż niektórzy z Modlina musieli pojechać do Łodzi :p
Barcelona przywitała nas względnym ciepełkiem jak na grudzień i wieczorową porę. Autobusem 46 za cale 2euro dostałyśmy sie na jeden z głównych placów - Espanya. W busie poznałyśmy całkiem miłego polaka ktory wprowadził nas w Barcelonski świat i pokazał całkiem niezły widok z galerii na nocne miasto. Teraz juz do metra, zakupiłyśmy 10 przejazdów za jednym zamachem, ktore wychodzą za niecałe 10eu.
Metrem jedziemy na północ na stacje Diagonal. stad mamy pol godzinki spacerku na mieszkanie do naszych Meksykańczyków...ktorzy jak sie okazalo dwa tygodnie temu zwiedzali Polske:)
Wieczorek ulywa na wspolnej rozmowie i zajadaniu Tortilji. Wymeczone lotniskowymi przygodamy odpadamy z nocnego zycia i idziemy spac.